Od zawsze byłam pulchniutkim dzieckiem. Miałam tego świadomość. Sprawy nie polepszały problemy rodzinne i brak akceptacji w szkole. Było to dość demotywujące. Tak żyłam sobie z tą nadwagą, samotna i nienawidząca siebie za to jaka jestem.
Mój stan poprawił się nieco kiedy poszłam do gimnazjum. Znalazłam przyjaciół, znajomych, nie byłam już taka samotna, mimo iż od czasu do czasu kąśliwe uwagi przypominały mi o przeszłości. Zgubiłam parę kilogramów, coś koło 5kg. Myślę, że stało się tak częściowo dzięki dietom, na które sporadycznie przechodziłam, ale na pewno trochę też po prostu wyrosłam.
Teraz, przy wzroście 163 cm moja waga wynosi 64 kg. Są wakacje, myślę że to najlepszy moment, aby wziąć się za siebie.
Do tego momentu, moja ,,dieta'' polegała na pilnowaniu się. Kiedy widziałam, że wskazówka wagi niebezpiecznie się podnosi, od razu się hamowałam. Przez kilka dni robiłam co mogłam, byle tylko zlikwidować zagrożenie. Niestety trwało to zawsze tylko kilka dni, póki zagrożenie nie mijało. Stałam w miejscu z moją wagą, licząc że urosnę 10 cm i waga się wyrówna.
Jestem gotowa. Wiem czego chcę i wierzę, że uda mi się to osiągnąć. Nie wątpię, że pojawią się chwile zwątpienia, zdenerwowania i rezygnacji, ale liczę na to, że uda mi się je przezwyciężyć.
W najbliższych dniach spodziewajcie się obszernego postu na temat mojej diety.
-Effie

Podoba mi się Twoja determinacja. Jedyne, o co się martwię, to dieta - więc czekam na kolejny post. Chciałabym wiedzieć na czym opierasz swoje założenia, co jesz na diecie, czy ćwiczysz lub uprawiasz jakiś sport. Chętniej zostanę tu na dłużej i czegoś się dowiem. Grunt, to pokochać siebie i swoje ciało. Trzymam za Ciebie kciuki! :)
OdpowiedzUsuńja także 3mam kciuki i czekam na dalsze posty
OdpowiedzUsuńPozdrawiam www.nailsmypassion.blogspot.com